Modlitwa psalmami — jak modlić się Psałterzem
Jak modlić się psalmami, gdy brakuje własnych słów: który psalm wybrać na dany dzień, cztery sposoby odmawiania i plan na pierwszy tydzień z Psałterzem.
Największa zaleta psalmów jest też najbardziej praktyczna: są już napisane. Nie musisz nic wymyślać, nie musisz dobierać słów ani zastanawiać się, czy wolno tak powiedzieć. Ktoś powiedział to trzy tysiące lat przed Tobą i Kościół powtarza to od dwudziestu wieków. W dniu, w którym nie masz nic do powiedzenia, to jest całkiem konkretna pomoc.
Ten tekst pokazuje, jak z tego korzystać. Który psalm brać na jaki dzień, cztery sposoby odmawiania — od najprostszego do klasztornego, co zrobić z fragmentami, które brzmią obco, i gotowy plan na pierwszy tydzień. Numery psalmów podajemy podwójnie, bo w tej księdze są dwie numeracje i to najczęstsza przyczyna pomyłek.
Dlaczego psalmy nadają się do modlitwy lepiej niż cokolwiek innego
Psałterz nie jest zbiorem pobożnych tekstów. To zapis wszystkiego, co człowiek mówi Bogu, gdy mówi szczerze — i dlatego jest w nim miejsce na rzeczy, których we własnej modlitwie nigdy byś nie powiedział. Jest wdzięczność, ale jest też pretensja. Jest zachwyt, ale jest też skarga, że Bóg nie odpowiada. Jest spokojna ufność i jest wołanie z dna.
Najliczniejszą grupą w Psałterzu nie są hymny uwielbienia, lecz lamentacje. To bywa zaskakujące dla kogoś, kto spodziewał się zbioru pocieszeń. Z punktu widzenia modlitwy jest to jednak najcenniejsza część księgi, bo właśnie w złym tygodniu ludzie przestają się modlić, nie wiedząc, że akurat na taki tydzień istnieje gotowy tekst.
„Pieśń stopniów. Z głębokości wołam do Ciebie, Panie!”
To pierwszy werset psalmu znanego jako De profundis. W nowszych przekładach nosi numer 130, w naszym nagraniu — 129. Przekład ks. Jakuba Wujka idzie za numeracją łacińskiej Wulgaty, więc między Psalmem 9 a 147 nasze numery są o jeden niższe. Szczegółowo rozpisujemy to w przewodniku po Księdze Psalmów.
Drugi powód jest bardziej techniczny. Psalmy są krótkie i zamknięte. Większość trwa w nagraniu od dwóch do czterech minut, ma jeden temat i wyraźne zakończenie. Nie musisz pamiętać, gdzie skończyłeś wczoraj, bo każdy psalm jest całością. To jedyna księga Pisma, z której da się korzystać bez żadnego planu.
Cztery sposoby modlitwy psalmami
Nie ma jednego poprawnego sposobu. Są cztery, które sprawdzają się w praktyce, i różnią się nakładem pracy. Zacznij od pierwszego — jest najłatwiejszy i wcale nie najgorszy.
- Psalm pod stan ducha. Patrzysz, jak się dziś czujesz, i wybierasz psalm, który mówi to samo. To najstarszy i najbardziej naturalny sposób korzystania z Psałterza. Lista psalmów przypisanych do konkretnych sytuacji jest w tekście psalmy na trudne chwile.
- Jeden psalm dziennie po kolei. Od pierwszego do stu pięćdziesiątego, bez wybierania. Zajmuje pięć miesięcy i daje coś, czego nie da wybieranie: trafiasz na psalmy, których sam nigdy byś nie wziął. Jak to rozplanować, opisujemy w tekście jak przejść całą Księgę Psalmów.
- Jeden psalm przez cały tydzień. Ten sam, siedem razy. Brzmi monotonnie i w trzecim dniu rzeczywiście jest. W piątym zaczynasz słyszeć zdania, których wcześniej w ogóle nie zauważyłeś. Najlepszy sposób na zapamiętanie psalmu bez uczenia się na pamięć.
- Rano i wieczorem, dwa różne psalmy. Tak modli się Kościół od stuleci w liturgii godzin: psalm chwały o poranku, psalm ufności przed snem. Dwa razy po pięć minut. Układ wieczorny opisujemy osobno w tekście modlitwa wieczorna z psalmami.
Jak wybrać psalm na dzisiejszy dzień
Poniżej skrócony klucz. Pierwszy numer jest z naszego nagrania, w nawiasie numer z nowszych przekładów i modlitewników.
- Potrzebujesz spokoju — Psalm 22 (nowsze 23), ten o pasterzu. Sześć wersetów, niespełna dwie minuty.
- Boisz się, zwłaszcza w nocy — Psalm 90 (nowsze 91). Wprost o nocnym strachu i o aniołach, którzy noszą na rękach.
- Zawiniłeś i wiesz o tym — Psalm 50 (nowsze 51), Miserere. Omawiamy go werset po wersecie w tekście Psalm 51 — Zmiłuj się nade mną.
- Jest Ci po prostu ciężko — Psalm 129 (nowsze 130). Osiem wersetów, w których mieści się cała rozpacz i cała nadzieja.
- Czujesz pustkę i tęsknotę — Psalm 41 (nowsze 42), ten o jeleniu u źródeł wody.
- Masz za co dziękować — Psalm 102 (nowsze 103). Wdzięczność wyliczona punkt po punkcie.
- Jesteś w drodze, w podróży, w przeprowadzce — Psalm 120 (nowsze 121), pieśń stopniów. Osiem wersetów o Tym, który nie drzemie ani nie śpi.
- Chcesz tylko chwalić, bez proszenia — Psalm 150. Pięć wersetów i jedyny psalm, który w obu numeracjach ma ten sam numer.
„Jak jeleń pragnie źródeł wody, tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.”
Co zrobić z psalmami, które brzmią obco
Prędzej czy później trafisz na fragment, przy którym się zatrzymasz. Psalmista prosi o klęskę swoich wrogów, cieszy się z ich upadku, wylicza krzywdy i domaga się sprawiedliwości bez żadnego łagodzenia. Są to tak zwane psalmy przekleństw i nie da się ich wyciąć, bo są częścią tekstu.
Tradycja chrześcijańska radziła sobie z tym w jeden sposób: nieprzyjacielem nie jest sąsiad ani szwagier, lecz to, co w człowieku i w świecie naprawdę niszczy. Tak czytano te psalmy w klasztorach przez wieki. Praktycznie najlepiej działa prosta decyzja: nie przerabiaj tych wersetów na siłę. Przyjmij, że Pismo pozwala człowiekowi mówić Bogu także o gniewie, i jedź dalej.
Druga przeszkoda jest językowa. U Wujka Psalm 23 nie zaczyna się od „Pan jest pasterzem moim”, ale od „Pan mną rządzi i niczego mi nie zabraknie”. Zamiast „Kto mieszka pod osłoną Najwyższego” usłyszysz „Kto mieszka w spomożeniu Najwyższego”. Po dwóch, trzech dniach ucho się przyzwyczaja, a trudniejsze słowa wyjaśniamy w słowniku archaizmów. Jeśli chcesz najpierw usłyszeć, jak ten przekład brzmi w nagraniu, posłuchaj darmowej próbki.
Psalm słuchany, psalm mówiony
Psalmy były śpiewane, nie czytane po cichu. Nagłówki części z nich wspominają instrumenty i sposób wykonania, a ostatni psalm jest w całości listą instrumentów. Dlatego słuchanie psalmu jest bliżej jego pierwotnej postaci niż czytanie go wzrokiem ze strony. Słychać dwudzielność wersetów: pierwsza połowa mówi coś, druga powtarza to innymi słowami. Ten rytm jest narzędziem pamięci i działa dopiero na głos.
W praktyce najlepiej łączyć jedno z drugim. Wysłuchaj psalmu raz, a potem powiedz na głos — choćby półgłosem — jeden werset, który zostanie. Tyle wystarcza, żeby psalm przestał być tekstem, a stał się modlitwą. Dokładniejszy przebieg, z czterema stopniami, opisujemy w tekście lectio divina — jak zacząć.
„Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie, z wszelką mądrością, nauczając i napominając siebie nawzajem przez psalmy, hymny i pieśni duchowne, śpiewając w sercach waszych Bogu z łaską.”
Pierwszy tydzień — siedem psalmów
Plan na siedem dni, po jednym psalmie dziennie. Cała dzienna porcja to od trzech do sześciu minut, licząc podwójne odtworzenie. Numery podajemy w naszej numeracji, w nawiasie nowsza.
- Psalm 22 (nowsze 23). Zacznij od najbardziej znanego. Omawiamy go osobno w tekście Psalm 23 — Pan jest pasterzem moim.
- Psalm 102 (nowsze 103). Wdzięczność. Dobry na dzień, w którym nic szczególnego się nie dzieje.
- Psalm 50 (nowsze 51). Miserere. Najmocniejsza w Biblii modlitwa człowieka, który wie, co zrobił.
- Psalm 90 (nowsze 91). Psalm ochrony. Szczegóły w tekście Psalm 91 — psalm ochrony.
- Psalm 41 (nowsze 42). Tęsknota. Dwa razy powtarza się w nim pytanie „dlaczego jesteś smutna, duszo moja”.
- Psalm 129 (nowsze 130). De profundis. Osiem wersetów, półtorej minuty.
- Psalm 150. Sama chwała, bez jednej prośby. Dobre zamknięcie tygodnia.
Po tygodniu masz dwie drogi. Albo zostajesz przy wybieraniu psalmu pod dzień — i to jest w pełni uczciwe korzystanie z Psałterza, tak robiono przez wieki. Albo bierzesz całość po kolei: sto pięćdziesiąt psalmów po jednym dziennie to pięć miesięcy, po pięć dziennie — miesiąc.
„Czy ktoś z was jest smutny? Niech się modli. Czy ktoś jest dobrej myśli? Niech śpiewa.”
Jedna rzecz do zrobienia dziś: włącz Psalm 22 z naszej numeracji, czyli ten o pasterzu. Posłuchaj go dwa razy pod rząd — zajmie to niecałe cztery minuty — i powiedz na głos ten werset, który zostanie. To cała modlitwa psalmami. Reszta jest już tylko powtarzaniem tego przez kolejne dni.