Psalm 23 — „Pan jest pasterzem moim”: znaczenie wersetów
Psalm 23 werset po wersecie: pasterz, cień śmierci, nakryty stół. Dlaczego towarzyszy pogrzebom i jak brzmi u ks. Wujka, pod numerem 22.
Psalm 23 jest prawdopodobnie najczęściej wypowiadanym tekstem Starego Testamentu. Zna go ktoś, kto nigdy nie otworzył Biblii, bo słyszał go nad grobem albo przy łóżku chorego. Ma sześć wersetów i mniej niż dwieście słów, a mimo to zawiera całą drogę człowieka: pastwisko, wodę, ciemność, nakryty stół i dom na końcu.
Zanim przejdziemy przez niego werset po wersecie, jedna rzecz praktyczna. W naszym nagraniu ten psalm nie leży pod numerem 23, lecz pod numerem 22. To nie pomyłka: przekład ks. Jakuba Wujka idzie za numeracją łacińskiej Wulgaty, która od Psalmu 9 liczy o jeden niżej niż nowsze przekłady polskie. Jeśli szukasz psalmu o pasterzu na liście rozdziałów, dotknij kotwicy 1–50 i odszukaj numer 22. Cały mechanizm obu numeracji wyjaśniamy w tekście Księga Psalmów — przewodnik po 150 psalmach.
Jak brzmi ten psalm u Wujka
Pierwsze zdanie zaskakuje każdego, kto zna psalm z nowszego przekładu. Nie ma w nim słowa „pasterz”.
„Psalm Dawidowy. Pan mną rządzi i niczego mi nie zabraknie.”
„Pan mną rządzi” zamiast „Pan jest pasterzem moim” to jedna z najbardziej znanych różnic między Wujkiem a tłumaczeniami współczesnymi. Powód jest prosty: łaciński czasownik użyty w Wulgacie znaczy „pasie”, ale też „rządzi, prowadzi, kieruje”. Wujek wybrał to drugie znaczenie. Obraz pasterza nie znika — pojawia się już w następnym wersecie, w pastwisku i wodzie — ale pierwsze zdanie mówi o czymś trochę innym: o tym, że mam nad sobą kogoś, kto decyduje.
Werset po wersecie
Psalm ma budowę podróży: zaczyna się na pastwisku, przechodzi przez ciemność, kończy w domu. Warto przejść tę drogę powoli.
„Osadził mnie na miejscu pastwiskowym, nad wodą pokrzepienia mnie wychował.”
Dwa rzeczowniki, które dla pasterskiej gospodarki Bliskiego Wschodu znaczyły wszystko: trawa i woda. Nie chodzi o krajobraz, lecz o przeżycie. Owca na dobrym pastwisku i przy spokojnej wodzie po prostu żyje. Zwróć uwagę na czasowniki: „osadził” i „wychował” — to nie przypadek, że psalmista nie mówi „znalazłem”. Nic z tego nie jest jego zasługą.
„Duszę moją nawrócił i prowadził mnie ścieżkami sprawiedliwości dla imienia swego.”
Tu psalm po raz pierwszy wychodzi poza obraz zwierzęcia i trawy. Owca może zabłądzić — człowiek może zabłądzić inaczej. Słowo „nawrócił” niesie oba znaczenia: zawrócił z drogi i odmienił wnętrze. Na końcu wersetu stoi uzasadnienie, którego łatwo nie usłyszeć: nie „bo na to zasłużyłem”, ale „dla imienia swego”. Pasterz dba o owce, bo to mówi coś o nim samym.
„Bo choćbym chodził wśród cienia śmierci, nie będę się bał złego, bo Ty jesteś ze mną. Twoja laska i Twój kij — to mnie cieszyło.”
To werset, dla którego ten psalm przetrwał trzy tysiące lat. Dwie rzeczy warto w nim zauważyć. Pierwsza: u Wujka nie ma „doliny” — jest „wśród cienia śmierci”, co brzmi mniej malowniczo, a bardziej ciasno, jakby cień był wszędzie wokół. Druga, ważniejsza: w tym miejscu psalm zmienia osobę. Dotąd był opowieścią o Bogu w trzeciej osobie: osadził, wychował, prowadził. Teraz nagle jest „Ty jesteś ze mną”. W ciemności człowiek przestaje mówić o Bogu i zaczyna mówić do Boga.
Laska i kij nie są tu ozdobą. Pasterz miał dwa narzędzia: długą laskę, którą zawracał owcę, i krótki kij, którym odpędzał drapieżniki. Jedno dyscyplinuje, drugie broni. Psalmista mówi, że pociechą jest dla niego jedno i drugie.
„Przygotowałeś przed moimi oczami stół naprzeciw tym, którzy mnie trapią, namaściłeś olejkiem moją głowę, a mój kielich upajający jakże jest kosztowny.”
Obraz przeskakuje z pastwiska do domu. Już nie owca i pasterz, lecz gość i gospodarz — stół, olejek na głowie, pełny kielich. To była na Wschodzie najmocniejsza możliwa forma przyjęcia: gość przy stole był pod ochroną gospodarza i nikt nie mógł go tknąć. Dlatego ten stół jest „naprzeciw tym, którzy mnie trapią”. Wrogowie nie zniknęli. Oni patrzą.
„I miłosierdzie Twoje pójdzie za mną przez wszystkie dni mojego życia, i abym mieszkał w domu Pańskim przez najdłuższe dni.”
Zakończenie przewraca wcześniejszy obraz do góry nogami. Przez cały psalm człowiek szedł za pasterzem — w ostatnim wersecie coś idzie za człowiekiem. Miłosierdzie. A droga, która zaczęła się na pastwisku, nie kończy się na kolejnym pastwisku, lecz w domu, i to na „najdłuższe dni”.
Dlaczego ten psalm towarzyszy pogrzebom i chorobie
Przy trumnie i przy szpitalnym łóżku większość słów brzmi fałszywie. Pocieszenia są za lekkie, wyjaśnienia nie na miejscu, a milczenie bywa nie do zniesienia. Psalm 23 radzi sobie z tą sytuacją lepiej niż cokolwiek innego i warto wiedzieć, dlaczego.
- Nie zaprzecza ciemności. Cień śmierci jest w tekście wprost, bez łagodzenia. Psalm nie mówi, że nic złego się nie dzieje — mówi, że w tym, co się dzieje, ktoś jest obok.
- Nie obiecuje, że wrogowie znikną. Stół jest nakryty „naprzeciw tym, którzy mnie trapią”. To realistyczna obietnica, a realistyczne obietnice znoszą próbę nieszczęścia.
- Mówi w pierwszej osobie. „Nie będę się bał”, „jesteś ze mną”. Osoba przy łóżku może powtórzyć te słowa za chorego, a chory — jeśli ma siłę — za nią.
- Jest krótki. Sześć wersetów da się wypowiedzieć jednym oddechem, przy świadku, bez kartki. Dlatego trafił do pamięci kilkudziesięciu pokoleń.
- Kończy się domem, nie grobem. Ostatnie słowo psalmu to mieszkanie w domu Pańskim przez najdłuższe dni. Nad trumną to zdanie znaczy dokładnie to, co powinno znaczyć.
Jeśli szukasz innych psalmów do takich momentów, zebraliśmy je według sytuacji w tekście Psalmy na lęk, smutek i bezsenność — zawsze z numerem w obu numeracjach, żeby nie trzeba było szukać.
Wujek a nowsze przekłady — na co zwrócić uwagę
Poza pierwszym zdaniem różnic jest kilka i wszystkie są słyszalne. „Nad wodą pokrzepienia” zamiast „wód, gdzie mogę odpocząć”. „Wśród cienia śmierci” zamiast „ciemnej doliny”. „Kielich upajający” zamiast „kielicha pełnego”. Wujek pisał polszczyzną końca szesnastego wieku i nie wygładzał składni pod dzisiejsze ucho — dlatego jego frazy bywają twardsze, ale też trudniej je przeoczyć.
Nasze nagranie opiera się na wydaniu z 1923 roku, z tekstem delikatnie uwspółcześnionym: zniknęły formy, które dziś brzmią już niezrozumiale, ale rytm i obrazowanie zostały nienaruszone. Najlepiej to po prostu usłyszeć — posłuchaj darmowej próbki i sprawdź, czy ten sposób mówienia Ci odpowiada.
Jak słuchać tego psalmu
Psalm 23 jest za krótki, żeby go „przejść”. Lepiej go nosić. Trzy sposoby, które działają:
- Raz dziennie przez tydzień, zawsze o tej samej porze. Po pięciu dniach zauważysz, że zapamiętałeś go bez żadnego wysiłku. Po siedmiu będzie wracał sam, w kolejce w aptece i w nocy.
- Z zatrzymaniem po wersecie czwartym. To miejsce, w którym psalm przechodzi od mówienia o Bogu do mówienia do Boga. Warto tam po prostu wstrzymać odtwarzanie i pobyć chwilę.
- Razem z Psalmem 90 (nowsze 91). Oba mówią o ochronie, ale z różnych stron: jeden obrazem pasterza, drugi obrazem skrzydeł i tarczy. Słuchane po sobie tłumaczą się wzajemnie — o tym drugim piszemy w tekście Psalm 91 — psalm ochrony.
I jedna rada na koniec, wbrew oczekiwaniom: nie zostawiaj tego psalmu na trudne dni. Tekst, którego uczysz się w nieszczęściu, jest obcy. Tekst, który znasz ze zwykłych wieczorów, w nieszczęściu jest już swój.