Ewangelia Jana — dlaczego brzmi inaczej niż pozostałe
Prolog „Na początku było Słowo”, siedem znaków i zdania „Ja jestem”. Przewodnik po Ewangelii Jana dla kogoś, kto chce jej posłuchać.
Jeśli przeczytasz najpierw Marka, a potem Jana, różnicę usłyszysz po kilkunastu sekundach. Marek zaczyna jak reporter: „Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego”. Jan zaczyna zupełnie gdzie indziej — nie w Galilei, nie w Betlejem, nie przy Jordanie, ale przed wszystkim:
„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało z tego, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi. Światłość świeci w ciemnościach, a ciemności jej nie ogarnęły.”
Pierwszych osiemnaście wersetów Ewangelii Jana nazywa się prologiem. Nie ma w nich ani jednej scenki, ani jednego dialogu — jest rozważanie o Słowie, które było, zanim cokolwiek się stało. Dopiero potem, w wersecie czternastym, to rozważanie opada na ziemię jednym zdaniem:
„A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. Widzieliśmy Jego chwałę, chwałę jednorodzonego od Ojca, pełnego łaski i prawdy.”
To jest w skrócie cała ta Ewangelia: najpierw spojrzenie z bardzo wysoka, potem konkretny człowiek przy studni, przy grobie, przy jeziorze. Tradycja przypisuje tę księgę apostołowi Janowi, a większość badaczy uważa, że powstała później niż trzy pozostałe — jej autor zdaje się już wiedzieć, co zawierają, i opowiada to, czego tam nie było.
Długie rozmowy zamiast krótkich scen
U Mateusza, Marka i Łukasza akcja składa się z wielu krótkich epizodów. Jan buduje inaczej: wybiera kilka spotkań i zatrzymuje się nad każdym na długo. Niektóre zajmują niemal cały rozdział.
- Nikodem przychodzi nocą i rozmawia o narodzeniu na nowo — rozdział trzeci. To w tej rozmowie pada zdanie o Bogu, który „tak umiłował świat”.
- Samarytanka u studni — rozdział czwarty. Rozmowa zaczyna się od prośby o wodę, a kończy wyznaniem wiary całej wioski.
- Niewidomy od urodzenia — rozdział dziewiąty. Uzdrowienie zajmuje kilka wersetów, a reszta rozdziału to przesłuchania, spory i wyrzucenie uzdrowionego z synagogi.
- Łazarz — rozdział jedenasty. Najdłuższa pojedyncza scena w czwartej Ewangelii, z Martą, Marią, płaczem Jezusa i grobem.
- Mowa pożegnalna — rozdziały od czternastego do siedemnastego. Cztery rozdziały rozmowy przy stole, przed męką. W żadnej innej Ewangelii nie ma niczego podobnego.
Dla słuchacza to zmienia bardzo dużo. Przy Marku łatwo zgubić wątek, jeśli odejdziesz na minutę, bo scena się do tego czasu zmienia. Przy Janie możesz posłuchać jednego rozdziału wieczorem i mieć wrażenie, że przeszedłeś całą drogę razem z jedną osobą. Jego Ewangelia dzieli się na porcje naturalnie — rozdział na wieczór.
Siedem znaków
W czwartej Ewangelii cuda mają własną nazwę: „znaki”. To słowo wiele zmienia, bo znak nie jest po to, żeby zadziwić, ale żeby na coś wskazać. W naszym wydaniu oba wyrazy się przeplatają — raz pada „znak”, raz „cud” — ale myśl jest jedna: każde z tych wydarzeń o czymś mówi. Pierwsze to wesele w Kanie Galilejskiej, zamknięte zdaniem, które sam ewangelista stawia jak podpis:
„Ten początek cudów uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej, objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.”
Zwykle wylicza się w tej Ewangelii siedem znaków przed męką: woda przemieniona w wino w Kanie, uzdrowienie syna urzędnika, uzdrowienie chorego przy sadzawce, nakarmienie tłumu, chodzenie po jeziorze, uzdrowienie niewidomego od urodzenia i wskrzeszenie Łazarza. Liczba siedem nie jest w tekście podana wprost — to podział wypracowany przez czytelników, więc w różnych opracowaniach lista bywa nieco inna. Sam Jan wyjaśnia natomiast, po co je zapisał:
„Jezus uczynił jeszcze wiele innych znaków wobec swoich uczniów, które nie zostały zapisane w tej księdze. Te zaś zostały zapisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Bożym, i abyście wierząc, mieli życie w Jego imię.”
Zdania „Ja jestem”
To druga rzecz, po której czwartą Ewangelię rozpoznaje się natychmiast. Kilka razy w tej księdze pada formuła „Ja jestem”, a po niej obraz. Nie są to definicje, są to obrazy — i właśnie dlatego tak dobrze zostają w pamięci. Oto najbardziej znane, w brzmieniu przekładu Wujka z naszego nagrania:
- „Ja jestem chlebem życia. Kto przychodzi do Mnie, nigdy łaknąć nie będzie, a kto wierzy we Mnie, nigdy pragnąć nie będzie.” (J 6, 35)
- „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światłość życia.” (J 8, 12)
- „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz oddaje swoje życie za swoje owce.” (J 10, 11)
- „Ja jestem zmartwychwstanie i życie. Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie.” (J 11, 25)
- „Ja jestem prawdziwą winną macicą, a mój Ojciec jest rolnikiem.” (J 15, 1)
Jedno z nich warto przytoczyć osobno, bo jest najczęściej cytowanym zdaniem całej księgi:
„Jezus mu odpowiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie. Gdybyście Mnie poznali, znalibyście też i mojego Ojca. Od tej chwili Go poznacie i widzieliście Go.””
Dlaczego Jana dobrze się słucha
Jest dwadzieścia jeden rozdziałów i w naszym nagraniu około dwóch godzin — to szacunek dla całej księgi, bo rozdziały bardzo się od siebie różnią. Rozdział jedenasty, z Łazarzem, jest jednym z dłuższych, a rozdział dwudziesty pierwszy, ze śniadaniem nad jeziorem, krótkim. Dokładny czas przy każdym rozdziale widać w aplikacji, na liście w widoku księgi.
- Zdania są długie i rytmiczne. Przekład Wujka został napisany w czasach, gdy Pismo czytano na głos. Zdania Jana w tej polszczyźnie mają oddech, którego na papierze się nie słyszy.
- Scena na rozdział. Łatwo skończyć wieczór w sensownym miejscu, bez zapamiętywania numeru wersetu. A aplikacja pamięta miejsce sama, także po zamknięciu przeglądarki.
- Powtórzenia pracują na Twoją korzyść. Przy słuchaniu nie da się cofnąć wzrokiem o linijkę. Jan tego nie wymaga, bo ważne słowa sam powtarza.
- Prolog zyskuje najwięcej. „Na początku było Słowo” przeczytane w myślach jest formułą. Usłyszane — brzmi jak uwertura.
Praktyczna rada: przy Janie nie goń. Jeden rozdział dziennie i trzy tygodnie to lepszy plan niż cztery rozdziały naraz. Ta księga nie nagradza tempa. Jeśli po drodze złapiesz się na tym, że wracasz do tego samego fragmentu kilka razy, to nie znaczy, że robisz coś źle — dla wielu ludzi to właśnie jest moment, w którym słuchanie staje się modlitwą.
Jak sprawdzić, czy to Ewangelia dla Ciebie
Najprościej posłuchać. W darmowej próbce jest pierwszy rozdział Księgi Rodzaju — ten sam lektor i ten sam przekład, w którym usłyszysz prolog Jana. Kilka minut wystarczy, żeby wiedzieć, czy ten język Cię prowadzi, czy zatrzymuje.
Jeśli brzmi dla Ciebie za uroczyście, nie rezygnuj z Ewangelii — zmień księgę. Marek jest o połowę krótszy i mówi językiem rzeczowym, niemal sprawozdawczym; opisaliśmy to w tekście Ewangelia Marka w jeden dzień słuchania. A jeśli chcesz najpierw zobaczyć całą czwórkę z bliska i zdecydować świadomie, zacznij od przewodnika po czterech Ewangeliach. Pomocny będzie też tekst Od której Ewangelii zacząć.
Jan kończy swoją księgę zdaniem, które dobrze pasuje na koniec każdego przewodnika — przypomina, że żaden opis nie zastąpi samego tekstu:
„Jest też wiele innych rzeczy, które uczynił Jezus, i sądzę, że gdyby je wszystkie z osobna opisać, to nawet cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba było napisać.”